Guma tragakantowa -gum tragacanth firmy Fiebing's

O tym jak okiełznać mizdrę kolczyka ze skóry i wyrównać jego krawędzie.

Jak pomyślałam- tak zrobiłam i gumę tragakantową zakupiłam! Tak naprawdę to zdanie powinno brzmieć: jak się naczytałam w Internecie, tak zrobiłam…. 😉 Jak już wiecie, skóra skórze nierówna- część ma ładną, gładką mizdrę, taką zamszową, a inne bardzo mechatą i osypującą się. Ja, jako twórca, chciałabym aby mój produkt był dobry jakościowo, trwały, ale i estetyczny. To element biżuterii- ma być ozdobą i ma przyciągać wzrok, więc zależy mi na jej profesjonalnym wykończeniu. Nie wyobrażam sobie nosić kolczyków i sprawdzać czy mi się paproszki z kolczyka nie osypały się za bardzo na kołnierz i na szyję. Przetestowałam więc gumę tragakantową. Wybrałam taką do kupienia w wielu miejscach w Internecie – firma Fiebing’s jest uznawana wśród kaletników za porządną i profesjonalną. (Nóż japoński obok służy do cieniowania skóry. Oprócz kolczyków i biżuterii miałam w planach zrobić sobie na przykład: portfel, ale do tej pory jakoś się jeszcze nie złożyło).

Guma tragakantowa -gum tragacanth firmy Fiebing's
Guma tragakantowa i obok wykończony nią kolczyk

Guma tragakantowa to środek na bazie wody i naturalnej żywicy do profesjonalnego wykańczania skór licowych. Po nałożeniu i przepolerowaniu wyrównuje, nabłyszcza i zabezpiecza krawędź. Stosowana przez profesjonalistów do wygładzania brzegów skóry garbowanej naturalnie, np. pasów skóry na pasek do spodni, albo brzegu portfela.

Kolczyki ze skóry wykończonej na brzegach gumą tragakantową

W chromowanych skórach nie poleruje się krawędzi, bo to i tak nic nie daje. A ścinki, które odkupiłam do tej pory z kilku źródeł, są ze skór garbowanych chromowo. U mnie, na cienkich około jedno-milimetrowych skórach i ich małych elementach przeznaczonych na kolczyki, polerowanie krawędzi nic mi nie da. Ale może delikatnie je wykończy i zabezpieczy. Dodatkowo może okiełzna jakoś mizdrę na spodzie przyszłego kolczyka i lekko ją wygładzi i jakby zwiąże.

Wycięte za skóry kształty na kolczyki

Na tacce powyżej leżą wycięte kształty- jeszcze przed obróbką i kolczyki już po obróbce. (Jakość jest kiepska – nie był ze mnie najlepszy fotograf na początku-przyznaję) 🙂

Po przetestowaniu mam następujące wnioski: po pierwsze guma tragakantowa ładnie pachnie (to oczywiście subiektywna ocena, ale mi się ten żywiczny zapach podoba), po drugie faktycznie lekko wygładziła krawędź i tylną część przyszłego kolczyka.

Najpierw tylko malowałam pędzelkiem spodnią część przyszłego kolczyka i czekałam aż wyschnie. Potem wpadłam na pomysł wygładzenia jej jeszcze „gładzikiem”.

Tu miejsce na odrobinę prywaty: jestem kobietą, która nie potrzebuje do szczęścia kwiatów od ukochanego: zwiędnie to to zaraz, żywot zakończy marnie w wazonie, a mogłyby cieszyć oko żyjąc sobie i rosnąc w słońcu…  ale me serce zabije mocniej na widok tak zacnego prezentu jak gładzik z rogu jelenia, albo na przykład małe kowadełko -to są dopiero zacne dary! Takie właśnie przynosi mi mój chłopak!  🙂

Ale w Internecie też można takie narzędzie znaleźć – z plastiku najprędzej lub z kości wołu, szukajcie w artykułach do scprapbookingu, albo narzędziach dla introligatorstwa, pod hasłem gładzik, kostka introligatorska, kość do bigowania.

Wracając do kolczyków, testowałam taki układ, że wycięty już kształt, smarowałam gumą tragakantową przy pomocy pędzelka, a następnie wygładzałam kilkukrotnie gładzikiem. Mizdra stawała się gładsza, bardziej „sklejona”– przy bardzo mechatej powierzchni trzeba było pamiętać, żeby robić to „z włosem”, a nie pod włos. Po wyschnięciu dopiero drobnym pędzelkiem nakładałam gumę na krawędzie kolczyka, żeby je lekko wygładzić.

Potem poszłam po rozum do głowy i dla oszczędności czasu i zwiększenia powierzchni wygładzania, traktowałam gumą i gładzikiem większy skrawek skóry, z którego dopiero potem wycinałam kształty na kolczyki– okazało się to dużo wygodniejsze.

Skrawek skóry naturalnej pokazaujący mizdrę
Fragment skóry naturalnej po nałożeniu gumy tragakantowej
Fragment skóry naturalnej po nałożeniu gumy tragakantowej

Na pierwszym zdjęciu skrawek skóry z bardzo mechatą mizdrą. Obok zdjęcia po nałożeniu gumy tragakantowej i wygładzeniu gładzikiem.

Trzeci wniosek z tych testów mam taki, że guma tragakantowa nie jest inwazyjna w takim znaczeniu, że jak wyjdzie się „za linie” malując brzeg kolczyka, to nie zostawia jakiegoś mokrego/tłustego śladu na przedniej stronie skóry– ładnie wysycha i w ogóle jej nie widać, zupełnie inaczej niż w przypadku lakieru– chwila nieuwagi i jak maźniemy po skórce, to zostaje ślad na jej powierzchni. A jeśli lakier jest błyszczący, to odróżnia się to zdecydowanie.

Powyżej wrzucam kilka zdjęć, jakie udało mi się zrobić- pokazujące jak wyglądają kolczyki od spodu. Nie mam zdjęć „przed” – więc musicie wierzyć na słowo, że teraz spód kolczyka jest bardziej „ogarnięty”, a krawędź bardziej gładka, niż przed nałożeniem gumy.

Na koniec dodam jeszcze, że nie zabezpieczałam do tej pory powierzchni kolczyka lakierem. A może byłoby warto? Może wzmocni to kolczyk i zabezpieczy przed np. deszczem podczas użytkowania? Tylko czy samą przednią część kolczyka, czy jednak tą zabezpieczoną gumą też? I jakim lakierem?

W tej kwestii pomogli mi świąteczni testerzy moich wyrobów– czyli przyjaciółki i rodzina, ale o tym następnym razem 😉