Pierwsze zakupy w Action - koszyk

Miałam już karton ścinek (jeśli przegapiłaś/łeś początek tej opowieści – to zapraszam do wpisu …… Jak to się zaczęło – czy jakoś tak – tu odnośnik: https://frajdaleather.com/kategoria/poczatki-tworzenia-przez-frajda-leather/) i tak sobie przez jakiś czas układałam w głowie co to ja z nimi zrobię… jak już będę miała czym 😊 A lista narzędzi i rzeczy, których potrzebuję, żeby rozpocząć, stale rosła w mojej głowie i nic z tego nie wynikało. Rozmyślałam czego to ja nie zrobię z nimi i na tych rozmyślaniach się kończyło. W końcu – a był to październikowy deszczowy dzień – po pracy udałam się do najbliższego Action. Po pierwsze dlatego, że tam tanio, a budżet pamiętam jakoś specjalnie nie pozwalał na głupoty – ale pomyślałam sobie, że choćbym miała kupić dwie lub trzy rzeczy tylko – to i tak będzie to jakieś działanie, które przybliży mnie do ruszenia z miejsca. I przestanę wyobrażać sobie, a zacznę cokolwiek robić w temacie pracy ze skórą.

Pierwsze zakupy w Action -nożyczki, mata do cięcia, farby akrylowe, lakier, linijka...

Wpadłam między półki – dokładnie te z produktami mającymi dać ujście twórczej pasji i rozwijaniu hobby klientów Action – i pierwsze co wypatrzyłam i na czym mi zależało to mata do cięcia. Na szczęście była na stanie. 10 zł i tyle radości  – szczególnie, gdy w Internecie oglądałam takie za 80 zł, co wydaje mi się przesadą jak na produkt, który ma zaraz zginąć marnie narażony na liczne tortury, rany cięte i kłute 😊 Druga rzecz, na której mi zależało to linijkakoniecznie metalowa, i po dłuższych poszukiwaniach udało się ją znaleźć.

59,12 zł -tyle zapłaciłam za wszystko (w październiku 2022 roku). A jaka ja dumna wracałam do domu. Że już coś mam, że zacznę, że ruszę, że coś podziałam nareszcie! 😊

Mata samogojąca zielona.
paragon za pierwsze zakupy w Action

Pierwsze próby rękodzielnicze

Kiedy już wygospodarowałam czas, rozstawiłam wokoło pudła ze ścinkami, rozłożyłam moje zakupy, włącznie z dziewiczo gładką matą samogojącą na stole i zabrałam się za wycinanie pierwszych kształtów… przyszło pierwsze rozczarowanie.

Skórki były dość grube, a przez to, że były to odpady po produkcji mebli – to wierzchnia warstwa była dość oporna na zarysowania – cięcie jej nożykiem Dextera wymagało większej siły, niż myślałam. Próba odrysowania okrągłego kształtu i wycięcia go się udała, ale czy to było koło idealne? No nie. Nożyk szarpał brzegi, nożyczki cięły pod różnymi kątami i ta krawędź była ucięta czasem na skos – albo ja taka lebiega 😉

Mizdra, akurat w tej skórce, z którą przyszło mi się mierzyć – dość mocno się mechaciła. Nie miałam pomysłu co powinnam zrobić, żeby ją ogarnąć. Pomysł pojawił się sam, gdy zaczęłam wypróbowywać jedyną „chemię” jaką na razie miałam – lakier.  W pierwszej chwili spróbowałam nałożyć go tylko na krawędzie – co faktycznie je wygładziło. W następnej przetestowałam na mizdrze – spodzie przyszłego kolczyka, a na końcu pokrywając zewnętrzną powierzchnię. I po wyschnięciu z zewnątrz nawet w porządku – mimo, że wybrałam lakier dający matową powłokę, to błyszczały się lekko. Ale spód po zaschnięciu usztywnił całość i brzegi – wszystko również błyszczało tak… nienaturalnie. Nie pasowało mi to jakoś instynktownie. Skóra sama w sobie jest naturalnym surowcem, ta mechata, zamszowa część mizdry też ma w sobie coś naturalnego – nie chciałam pokrywać tego lakierem, tworzyć jakąś zaschniętą skorupę chemii na całości. Równie dobrze, mogłabym ją zalać żywicą epoksydową – ale nie o to mi przecież chodziło.

Narzędzie w kubku -nożyce, pędzle, obok leży linijka metalowa. Wszystko stoi na macie samogojącej.
Pierwsze próby rękodzielnicze - na reku kolczyk w kształcie liścia -własnoręcznie wycięty.

Z pomocą przyszedł internet 😉 Grupy dla kaletników, youtube, już nie pamiętam, gdzie na to rozwiązanie wpadłam ale internet podpowiedział czego szukać. Guma tragakantowa (tragacanth gum) – kaletnicy stosują ją do skóry naturalnej, dokładnie do wykończenia krawędzi skóry. Dzięki niej i polerowaniu uzyskują profesjonalnie wyglądającą, gładką i błyszczącą krawędź wyrobu ze skóry. Dodatkowo to w 100% naturalna substancja.

Cytując za Wikipedią: Tragakanta (łac. tragacantha), guma tragakantowa (gummi tragacantha) – lepka i twardniejąca na powietrzu wydzielina, wypływająca (w sposób naturalny lub po nacięciu) z pnia i gałęzi traganka gumodajnego oraz innych gatunków rodzaju AstragalusAstracantha z Azji Zachodniej.

Czemu by jej nie wypróbować?!